Żeglarze dostali narzędzie z Olsztyna. Ma ostrzegać przed wodnymi pułapkami

Żeglarze dostali narzędzie z Olsztyna. Ma ostrzegać przed wodnymi pułapkami

Na mazurskich jeziorach błąd bywa kosztowny, dlatego twórcy aplikacji „Żegluj” postawili na coś więcej niż zwykłą mapę. Narzędzie łączy pracę naukowców z UWM, doświadczenie programisty i zgłoszenia od samych użytkowników. Ma pomagać w bezpiecznym prowadzeniu łodzi, ale też podpowiadać, gdzie na wodzie kryją się miejsca wymagające ostrożności. Z czasem stało się produktem używanym nie tylko na Mazurach, lecz także w innych częściach kraju.

  • Z rozmów o szkwale i dnie jeziora powstał cyfrowy pomysł
  • Ratownicy dostają dane, które skracają drogę do potrzebujących
  • Użytkownicy dopisują kolejne miejsca i korzystają z aplikacji poza Mazurami
  • Rozwój finansują nauka i rynek, a podstawowe funkcje są bezpłatne

Z rozmów o szkwale i dnie jeziora powstał cyfrowy pomysł

Historia aplikacji zaczęła się od prostego pytania o bezpieczeństwo na wodzie, a potem szybko weszła na poziom konkretów. Od niemal trzech dekad naukowcy z Wydziału Geoinżynierii UWM zajmują się zagadnieniami związanymi z poruszaniem się po jeziorach, a wcześniej przygotowali już m.in. system bezpieczeństwa dla Warmii i Mazur oraz bazę śródlądowych przeszkód podwodnych.

W przypadku „Żegluj” chodziło o rozwiązanie wygodniejsze dla osób, które chcą wypłynąć na jezioro, ale nie zawsze mają doświadczenie pozwalające szybko odczytać sytuację na wodzie. Prof. Dariusz Popielarczyk przypomniał, że pomysł dojrzewał przez lata i wynikał z realnego zagrożenia.

„Nasze zbiorniki wodne mogą być niebezpieczne z punktu widzenia ukształtowania dna, braku oznakowań, wypłyceń, a także pogody, która potrafi się zmienić bardzo szybko” – mówi prof. Dariusz Popielarczyk.

W praktyce aplikacja ma wskazywać pozycję łódki na mapie, pokazywać dno, trzcinowiska, brzegi i oznaczone zagrożenia, a także szlaki żeglugowe czy miejsca charakterystyczne. Jej twórcy chcieli, by użytkownik dostawał ostrzeżenie jeszcze zanim wpłynie w kłopotliwy fragment akwenu, bo na dużych jeziorach czas reakcji często decyduje o tym, czy pozostanie tylko strach, czy pojawi się już realne niebezpieczeństwo.

Ratownicy dostają dane, które skracają drogę do potrzebujących

W projekt od początku był włączony Mazurski Ochotniczy Sztab Ratowniczy, a później Mazurskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe. To właśnie z tą stroną aplikacja ma szczególnie praktyczny wymiar, bo w akcjach liczy się nie tylko sam sygnał o zdarzeniu, lecz także precyzyjna lokalizacja i wiedza o otoczeniu.

Marcin Gryszko podkreślał, że geoinformacja może wspierać ratowanie życia, a najważniejszy jest czas.

„Dostarczamy informacje o zgłoszeniach dla ratowników, bo kluczowy jest odpowiedni czas reakcji” – mówi Marcin Gryszko.

Twórcy wyjaśniają, że dzięki współpracy ze służbami ratownicy mogą łatwiej dotrzeć do osoby potrzebującej pomocy, nawet jeśli łódź zdążyła się przemieścić, a stres utrudnia przekazanie dokładnych informacji. Aplikacja zapisuje pozycję nie tylko w chwili zgłoszenia, lecz także przez kolejne minuty, co w realnej akcji ma znaczenie większe, niż może się wydawać przy samej lekturze funkcji.

Zespół korzysta też z danych o niebezpiecznych miejscach, które nie zawsze da się szybko wychwycić podczas pomiarów. Ratownicy znają akweny z własnej praktyki, dlatego ich wiedza pomaga weryfikować zgłoszenia i uzupełniać mapę. To połączenie technologii i doświadczenia terenowego jest jednym z najmocniejszych elementów całego projektu.

Użytkownicy dopisują kolejne miejsca i korzystają z aplikacji poza Mazurami

„Żegluj” nie jest zamkniętym katalogiem gotowych informacji. Wbudowany mechanizm crowdsourcingu sprawia, że sami żeglarze mogą zgłaszać miejsca uznane za niebezpieczne, a tym samym rozszerzać bazę danych. Zespół podkreśla jednak, że takie zgłoszenia wymagają późniejszej weryfikacji, bo to, co dla jednego użytkownika jest przeszkodą, dla bardziej doświadczonej osoby nie zawsze musi oznaczać ryzyko.

To właśnie ten model współpracy sprawił, że aplikacja wyszła poza Wielkie Jeziora Mazurskie. Korzystają z niej użytkownicy z całej Polski, a twórcy dostają też sygnały z zagranicy. Pojawiały się nawet prośby o udostępnienie narzędzia w Chorwacji wraz z możliwością rejestracji tras.

Dr inż. Tomasz Templin zwraca uwagę, że aplikacja pełni rolę nie tylko ostrzegawczą, ale też społeczną. Użytkownicy widzą się nawzajem, mogą się mijać, pozdrawiać, a nawet pisać do siebie wiadomości. Zdarzało się, że umawiali się na spotkania wieczorem, więc obok funkcji nawigacyjnych pojawił się także prosty kanał kontaktu między osobami na wodzie.

Rozwój finansują nauka i rynek, a podstawowe funkcje są bezpłatne

Prace nad aplikacją trwały od 2016 roku, a pierwsza wersja pojawiła się dwa lata później. W kolejnych latach rozwiązanie mocno się rozwinęło, między innymi dzięki projektowi dofinansowanemu przez Europejską Agencję Kosmiczną, realizowanemu przez firmę Infeo we współpracy z UWM. To wsparcie pozwoliło rozbudować narzędzie o kolejne elementy, także te związane z komunikacją i zgłoszeniami.

Dziś aplikację można pobrać z Google Play i App Store. Korzysta z niej ponad 170 tysięcy osób, a większość funkcji związanych z bezpieczeństwem pozostaje bezpłatna. Płatne są głównie dodatki, w tym rozwiązania oparte na rzeczywistości rozszerzonej i funkcje ułatwiające nawigację.

Dr inż. Templin wyjaśnił, że część narzędzi została zaprojektowana także z myślą o osobach, które mają trudność z orientacją w przestrzeni albo z czytaniem mapy. Telefon może wtedy stać się pośrednikiem między użytkownikiem a obrazem z kamery, pokazując informacje, których normalnie nie widać – na przykład przebieg szlaku, kierunek ruchu czy oznaczone zagrożenia. Dodatkowa mapa i inne funkcje komercyjne pomagają z kolei utrzymać sam produkt.

Na końcu tej historii zostaje prosty wniosek: projekt nie powstał jako akademickie ćwiczenie, lecz jako narzędzie, które ma działać w terenie i pomagać wtedy, gdy na wodzie nie ma miejsca na przypadek. Jak podkreślał dziekan Wydziału Geoinżynierii, to przykład połączenia nauki z troską o region i z produktem, który ma realnych odbiorców.

na podstawie: UM Olsztyn.