Ukradł towar za blisko 500 zł. Groził pracownicom, zatrzymano go na stacji

Ukradł towar za blisko 500 zł. Groził pracownicom, zatrzymano go na stacji

37-latek zabrał ze sklepu na olsztyńskich Jarotach towary warte niemal 500 zł. Gdy pracownice próbowały go zatrzymać słownie, zagroził im, że może wrócić i zrobić im krzywdę. Kryminalni ustalili jego tożsamość i zatrzymali go po niespełna czterech dniach pracy operacyjnej.

Do kradzieży doszło w piątek, 24 lipca 2026 roku, w jednym ze sklepów spożywczych na Jarotach. Mężczyzna zabrał z półek produkty i ruszył w kierunku wyjścia. Dwie pracownice zwróciły mu uwagę, że powinien za nie zapłacić.

Wtedy 37-latek zaczął grozić kobietom. Sugerował, że może wrócić i zrobić im krzywdę. Groźby sprawiły, że pracownice nie próbowały go zatrzymać. Mężczyzna opuścił sklep z zabranym towarem.

Na miejsce skierowano policjantów patrolu oraz funkcjonariuszy grupy operacyjno-procesowej. Zebrane dowody trafiły do kryminalnych z Wydziału do Walki z Przestępczością Przeciwko Życiu i Zdrowiu Komendy Miejskiej Policji w Olsztynie.

Do zatrzymania doszło po niespełna czterech dniach pracy operacyjnej. Policjanci namierzyli 37-latka na jednej ze stacji benzynowych na olsztyńskich Nagórkach. Mężczyzna podjechał tam samochodem.

Kryminalni wykonali z jego udziałem dodatkowe czynności procesowe, a następnie doprowadzili go do prokuratury. Tam usłyszał zarzut kradzieży rozbójniczej. Został również objęty policyjnym dozorem, co oznacza obowiązek regularnego stawiania się w jednostce Policji.

Kradzież rozbójnicza jest przestępstwem opisanym w art. 281 Kodeksu karnego. Przepis dotyczy sytuacji, w której sprawca bezpośrednio po kradzieży używa przemocy, grozi jej użyciem albo doprowadza człowieka do stanu bezbronności, aby utrzymać się w posiadaniu zabranej rzeczy. Podejrzanemu grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności.

Ta sprawa pokazuje, jak szybko zwykła kradzież sklepowa może przerodzić się w poważne przestępstwo. Towar wart kilkaset złotych nie zakończył sprawy na mandacie - groźby wobec pracownic doprowadziły 37-latka przed prokuratora i pod policyjny dozór.

na podstawie: KMP Olsztyn.