Olsztyn sadzi setki drzew, a wielkie budowy nie zwalniają tempa

Olsztyn sadzi setki drzew, a wielkie budowy nie zwalniają tempa

FOT. Urząd Miasta Olsztyna

Na południu Olsztyna wiosna zaczęła się od pracy ciężkiego sprzętu i młodych sadzonek. Przy osiedlowych ulicach, wzdłuż dużych arterii i na terenach objętych inwestycjami wyrastają kolejne drzewa, a miasto próbuje pogodzić rozwój z zielenią. Tam, gdzie trzeba było wyciąć stare okazy, pojawiają się nowe nasadzenia, często w jeszcze większej liczbie. W efekcie krajobraz zmienia się nie jednym gestem, ale całym szeregiem starannie policzonych decyzji.

  • Na południowych osiedlach zieleń wraca szybciej, niż zdążyły opaść liście
  • Przy inwestycjach każde wycięte drzewo ma swój rachunek
  • Sybiraków i wschodnia część miasta pod ścisłym nadzorem przyrodników

Na południowych osiedlach zieleń wraca szybciej, niż zdążyły opaść liście

Pierwsze efekty widać dziś przede wszystkim na Pieczewie, Jarotach i Nagórkach, a także przy ulicy Tuwima i alei Warszawskiej. W tych miejscach ma przybyć łącznie 430 drzew. To nie jest pojedyncza akcja sadzenia pod kamerę, ale część większego ruchu, który od kilku lat konsekwentnie zmienia miejski krajobraz.

Dla mieszkańców oznacza to coś więcej niż tylko ładniejszy widok zza okna. Młode drzewa mają z czasem dać cień, osłonić od hałasu i złagodzić gorące, betonowe fragmenty osiedli. Najpierw jednak muszą się przyjąć, dlatego tak ważne jest, gdzie trafiają i jakie gatunki wybierają służby miejskie.

Przy inwestycjach każde wycięte drzewo ma swój rachunek

W dokumentach dotyczących dużych przedsięwzięć w Olsztynie widać wyraźnie, że zieleń jest dziś liczona niemal co do sztuki. Na terenach przy Zakładzie Gospodarki Odpadami Komunalnymi zaplanowano nasadzenia zastępcze. Wykonawca ma tam posadzić 105 drzew rodzimych gatunków, każde z pniem o obwodzie co najmniej 12 centymetrów.

Wśród wskazanych gatunków są:

  • grab pospolity,
  • dąb szypułkowy,
  • lipa drobnolistna,
  • klon zwyczajowy,
  • brzoza brodawkowata,
  • czeremcha zwyczajna.

Największe liczby pojawiają się jednak przy budowie ul. Nowobałtyckiej. Zanim ruszyły prace, późną zimą trzeba było przeprowadzić wycinkę 135 drzew o średnicy powyżej 45 centymetrów. Z drugiej strony skala kompensacji robi wrażenie – projekt przewiduje niemal 26 tysięcy nowych drzew, krzewów i pnączy, w tym ponad 1,6 tysiąca samych drzew.

To właśnie przy takich inwestycjach najmocniej widać, że miasto nie działa już tylko „na oko”. W decyzjach środowiskowych zapisano także ochronę płazów, ptaków i nietoperzy. Przewidziano odłowy i przeniesienia pod nadzorem specjalistów, montaż budek lęgowych i skrzynek rozrodczych, a także rozwiązania ograniczające hałas oraz światło w miejscach szczególnie wrażliwych przyrodniczo.

Sybiraków i wschodnia część miasta pod ścisłym nadzorem przyrodników

Podobne zasady obowiązują przy budowie ośrodka szkolenia piłkarskiego przy al. Sybiraków. Tam wycinki objęły 152 drzewa i cztery krzewy, a kompensacja ma się zamknąć liczbą 168 drzew i 306 krzewów. Dokumentacja nakazuje też ostrożność w bezpośrednim sąsiedztwie drzew, które uda się zachować.

Chodzi między innymi o:

  • ręczne prowadzenie prac w strefie korzeni,
  • ograniczanie ingerencji w korony,
  • stały monitoring przyrodniczy.

Jeszcze szerzej widać to w rozwijającej się dzielnicy przemysłowej we wschodniej części Olsztyna, gdzie inwestycje prowadzone są w trybie „zaprojektuj i wybuduj”. Tu również decyzje środowiskowe narzucają nasadzenia zastępcze, przesadzenia drzew i nadzór nad robotami.

W tym obszarze wykonawca musiał usunąć:

  • 450 drzew i 4960 mkw. krzewów przy ul. Zientary-Malewskiej,
  • 603 drzewa i 1996 mkw. krzewów przy drodze do ZGOK.

W zamian przewidziano 105 nowych drzew gatunków rodzimych oraz przesadzenie 186 okazów. Olsztyn pokazuje więc dziś dwa obrazy naraz – miasto rosnące i miasto sadzące. Jedno bez drugiego nie da się już tu prowadzić po staremu.

na podstawie: Urząd Miasta Olsztyna.