Opłaty w Olsztynie pod lupą po skardze na podział mieszkańców na lepszych i gorszych

Opłaty w Olsztynie pod lupą po skardze na podział mieszkańców na lepszych i gorszych

W Olsztynie spór o parkowanie i miejskie bilety urósł do pytania o to, kto w ogóle ma prawo czuć się traktowany równo. W tle są nie tylko kierowcy i pasażerowie, lecz także mieszkańcy powiatu, którzy dojeżdżają do stolicy regionu do urzędów, sądów czy szpitali. Starosta olsztyński skierował do wojewody i Rzecznika Praw Obywatelskich pisma, w których podważa logikę nowych uchwał. Jeśli zarzuty się potwierdzą, miejskie rozwiązania mogą utknąć w kontroli prawnej.

  • Samorządowcy z powiatu mówią o podziale na lepszych i gorszych
  • W miejskich kryteriach nie wszyscy mieścili się tak samo
  • Wojewoda ma teraz sprawdzić, czy uchwały wytrzymają kontrolę

Samorządowcy z powiatu mówią o podziale na lepszych i gorszych

Andrzej Abako nie owija w bawełnę. Jego zdaniem przyjęte przez Radę Miasta Olsztyna 25 lutego uchwały dotyczące opłat za transport publiczny i strefy płatnego parkowania wprowadzają podział, którego nie da się obronić ani społecznie, ani prawnie.

“władze Olsztyna zaczęły traktować naszych mieszkańców jako obywateli drugiej kategorii”

Starosta olsztyński przekazał, że samorządowcy z powiatu rozmawiali o tym wielokrotnie również w szerszym gronie, a efekt tych rozmów to dwa zawiadomienia wysłane do wojewody warmińsko-mazurskiego Radosława Króla. Analogiczne wystąpienie trafiło też do Rzecznika Praw Obywatelskich.

W centrum sporu znalazło się pytanie bardzo konkretne i dla wielu osób codzienne. Czy mieszkaniec Jonkowa, który przyjeżdża do Olsztyna po paszport, ma płacić za postój więcej niż mieszkaniec olsztyńskich Nagórek, załatwiający dokładnie tę samą sprawę w tym samym miejscu. To właśnie taki przykład pokazuje, że problem nie kończy się na tabeli opłat. Dotyka też tego, jak miasto widzi ludzi dojeżdżających do niego z okolicznych miejscowości.

W miejskich kryteriach nie wszyscy mieścili się tak samo

Zastrzeżenia dotyczą sposobu, w jaki uchwały dzielą użytkowników usług miejskich na uprzywilejowanych i pozostałych. Według przyjętych zasad za „prawdziwych mieszkańców” uznano tylko tych, którzy spełniają kilka warunków naraz.

– mają meldunek w Olsztynie,
– rozliczają PIT w olsztyńskim urzędzie skarbowym,
– korzystają z aplikacji mobilnej mOKM.

Kto nie mieści się w tym zestawie, trafia do mniej korzystnej grupy. W praktyce najmocniej uderza to w osoby starsze, które nie korzystają z telefonu tak swobodnie jak młodsi użytkownicy, a także w młodzież do 26. roku życia, zwolnioną ustawowo z płacenia podatku dochodowego. Pełne stawki mają też obejmować wszystkich innych mieszkańców regionu i osoby przyjezdne, które w Olsztynie załatwiają sprawy urzędowe albo korzystają z tamtejszych instytucji.

To właśnie ten fragment budzi największy opór samorządowców z powiatu. W piśmie do wojewody pojawia się argument, że ludzie z powiatu olsztyńskiego są stałymi interesantami miejskich i ponadmiejskich instytucji działających w Olsztynie. Chodzi o sądy, urzędy wojewódzkie, agencje rządowe czy szpitale, czyli miejsca, do których dojeżdża się nie z wyboru, ale z potrzeby.

Wojewoda ma teraz sprawdzić, czy uchwały wytrzymają kontrolę

W przesłanych pismach Andrzej Abako pisze wprost, że uchwały mogły zostać przyjęte z przekroczeniem delegacji ustawowej i naruszają zasadę równości. Wskazuje też, że rozwiązania mogą dyskryminować szczególnie mieszkańców powiatu olsztyńskiego, którzy pracują w Olsztynie, oraz osoby niekorzystające z aplikacji mobilnych.

Starosta domaga się wszczęcia postępowania prowadzącego do stwierdzenia nieważności uchwał i do wstrzymania ich wykonania do czasu ostatecznego rozstrzygnięcia. Teraz ruch należy do wojewody warmińsko-mazurskiego Radosława Króla. To od tej oceny zależy, czy miejski podział na uprzywilejowanych i pozostałych zostanie utrzymany, czy też zniknie zanim zacznie obowiązywać w pełnym zakresie.

na podstawie: Powiat Olsztyński.