30-latka uznano za zaginionego na Łynie. Był w domu

30-latka uznano za zaginionego na Łynie. Był w domu

Odwrócony kajak dryfujący Łyną uruchomił akcję policji i strażaków w Olsztynie. Ratownicy użyli łodzi oraz drona poszukiwawczego. Po ustaleniu właściciela sprzętu funkcjonariusze znaleźli „zaginionego” 30-latka w jego domu. Mężczyzna wyjaśnił, że spływ nie spodobał się jemu i jego 11-letniemu synowi, dlatego obaj wyszli na brzeg i wrócili do domu.

W niedzielę wieczorem, 9 sierpnia, operator numeru alarmowego otrzymał zgłoszenie o kajaku dryfującym do góry dnem w nurcie Łyny, w rejonie ulicy Leśnej w Olsztynie. Na miejsce skierowano policjantów oraz strażaków z łodzią ratunkową i specjalistycznym dronem do działań poszukiwawczych.

Służby szybko ustaliły, że kajak kilka godzin wcześniej wynajął mężczyzna opiekujący się nastoletnim chłopcem. Ojciec i jego 11-letni syn wypłynęli z okolic olsztyńskiej starówki. Po około dwóch godzinach mieli zostać odebrani przez pracowników wypożyczalni przy elektrowni wodnej, w pobliżu ujścia rzeki Wadąg.

Kajakarze nie pojawili się w umówionym miejscu. Nie można było się z nimi skontaktować, a znalezienie sprzętu niesionego nurtem Łyny wskazywało na możliwość wypadku. Policjanci rozpoczęli ustalanie tożsamości osób, które mogły znajdować się na wodzie.

Wypożyczalnia nie zapisała danych osobowych klientów. Funkcjonariusze mieli jedynie numer telefonu mężczyzny i niedokładne rysopisy. Na tej podstawie ustalili jego imię, nazwisko oraz adres zamieszkania.

Pod wskazanym adresem policjanci zastali 30-latka. Mężczyzna przekazał, że on i jego syn nie byli zadowoleni z przebiegu spływu. Zdecydowali więc, że wyjdą na brzeg i wrócą do domu, pozostawiając kajak na rzece.

W tej sprawie nie podano informacji o obrażeniach, zarzutach ani zastosowaniu wobec mężczyzny przepisów Kodeksu karnego. Służby przypominają jednak, że każde zgłoszenie mogące wskazywać na zagrożenie życia lub zdrowia traktują poważnie i kierują do takich działań ludzi oraz kosztowny sprzęt ratowniczy.

To przykład sytuacji, w której zwykła zmiana planów doprowadziła do niepotrzebnej akcji poszukiwawczej. Policjanci i strażacy musieli sprawdzać, czy za odwróconym kajakiem nie kryje się tragedia, podczas gdy osoby, których szukano, były już bezpieczne w domu.

Podobne zdarzenie miało miejsce na początku lipca ubiegłego roku nad jeziorem Ukiel, w rejonie olsztyńskiego Gutkowa. Na brzegu znaleziono wtedy rower i ubrania, co również doprowadziło do rozpoczęcia akcji ratunkowej. Policjanci ustalili, że właściciel rzeczy bawił się ze znajomymi tak dobrze, iż zapomniał o rowerze i wrócił do domu pieszo.

na podstawie: KMP Olsztyn.

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji