Nowe zasady dla wody. Więcej badań i ostrzejszy nadzór

Nowe zasady dla wody. Więcej badań i ostrzejszy nadzór

FOT. Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna Olsztyn

Z kranu płynie zwykła woda, ale od końca czerwca będzie jej pilnował znacznie szerszy zestaw reguł. Ministerstwo Zdrowia zmienia sposób kontroli jakości, a sanepid i dostawcy dostają do ręki nowe narzędzia do wykrywania zagrożeń wcześniej niż dotąd. Najbardziej odczują to te miejsca, w których instalacje są rozległe i wrażliwe, od szpitali po hotele i inne obiekty użyteczności publicznej. To nie kosmetyczna korekta, lecz przebudowa całego systemu patrzenia na wodę.

  • Nowe badania wyłapią więcej niż dotychczas
  • Szpitale i hotele znajdą się pod większą lupą
  • Zmieniają się także limity i terminy

Nowe badania wyłapią więcej niż dotychczas

Nowe przepisy, oparte na unijnej dyrektywie 2020/2184, przesuwają punkt ciężkości z samego wyniku końcowego na cały łańcuch dostaw. Liczy się już nie tylko to, co wypływa z kranu, lecz także źródło, uzdatnianie, magazynowanie, sieć wodociągowa i instalacja wewnętrzna w budynku. W efekcie kontrola ma szybciej wychwytywać sytuacje, w których woda zaczyna tracić parametry bezpieczne dla konsumentów.

Do monitoringu dołączono nowe parametry, które mają lepiej pokazać realne ryzyko zdrowotne:

– kwasy halogenooctowe, badane warunkowo przy dezynfekcji związkami mogącymi je tworzyć,
– mikrocystynę-LR, gdy istnieje ryzyko zakwitów sinic w źródle,
– bisfenol A,
– sumę PFAS,
– uran,
– mętność i colifagi somatyczne w monitoringu operacyjnym.

Dla dostawców wody oznacza to więcej analiz, a dla laboratoriów większą odpowiedzialność za jakość wyników. Szacunkowy koszt badania pięciu nowych parametrów to około 2000 zł dla jednej strefy zaopatrzenia, liczony na podstawie wyceny laboratoriów Państwowej Inspekcji Sanitarnej. W małych systemach – poniżej 1000 m³ na dobę – częstotliwość oznaczeń dla parametrów grupy B ma wynosić co najmniej raz w roku, a przy jeszcze mniejszych strefach możliwe jest dalsze ograniczenie częstotliwości tylko po ocenie ryzyka.

W dokumentach sanepidu ważny jest też praktyczny szczegół: nie każdy system będzie badał wszystko. Jeśli woda nie jest dezynfekowana związkami chloru, nie ma potrzeby oznaczania kwasów halogenooctowych. Z kolei mikrocystyna-LR wchodzi do gry tylko tam, gdzie źródło może być narażone na zakwit sinic. To podejście ma sens prosty i czytelny – badania mają odpowiadać realnemu zagrożeniu, a nie działać według jednego sztywnego szablonu.

Szpitale i hotele znajdą się pod większą lupą

Duży nacisk nowe przepisy kładą na instalacje wewnętrzne w budynkach, zwłaszcza tych, które ustawodawca określa jako priorytetowe. Chodzi o obiekty niemieszkalne, gdzie dziennie na ryzyko związane z wodą narażonych jest więcej niż 50 osób. To właśnie tam ocena ryzyka ma obejmować m.in. Legionellę i ołów, a wyniki trzeba regularnie aktualizować.

Do tej grupy zaliczają się przede wszystkim:

– obiekty lecznicze prowadzące świadczenia stacjonarne i całodobowe, w tym szpitale oraz placówki opiekuńcze, rehabilitacyjne, psychiatryczne, hospicyjne i uzdrowiskowe,
– obiekty okresowego pobytu ludzi, takie jak hotele, motele, pensjonaty, ośrodki turystyczno-wczasowe i kempingi,
– zakłady karne i areszty śledcze,
– domy rencistów,
– budynki użyteczności publicznej, w których instalacje wytwarzają aerozol wodny.

W tej grupie szczególnie ważne są obiekty przeznaczone dla kobiet ciężarnych i dzieci do 6. roku życia. Tam badania pod kątem ołowiu mają mieć dodatkowy ciężar, bo nawet niewielkie przekroczenia mogą mieć większe znaczenie niż w innych miejscach. Z perspektywy zarządców budynków to sygnał, że sama obecność wodociągu już nie wystarczy – potrzebny będzie przegląd instalacji, armatury, materiałów i miejsc, w których woda długo zalega.

Nowe przepisy zmieniają też zasady dotyczące odstępstw od norm. Zgoda na czasowe niespełnianie wymagań jakościowych może być udzielona maksymalnie dwa razy, a nie trzy razy jak wcześniej. To wyraźny znak, że długie przeciąganie problemów bez usuwania ich u źródła będzie coraz trudniejsze.

Zmieniają się także limity i terminy

Rozporządzenie Ministra Zdrowia z 22 maja 2026 r. wprowadza również korekty w wartościach wybranych substancji. Część z nich została podniesiona, część obniżona, a przy chloranach i chlorynach zrezygnowano z jednego łącznego oznaczenia na rzecz dwóch osobnych parametrów. To ważne nie tylko dla laboratoriów, lecz także dla zarządców sieci, bo od wyników zależeć będą kolejne decyzje technologiczne.

Zmodyfikowane wartości obejmują:

– antymon – 10 µg/l,
– bor – 1,5 mg/l,
– chrom – 25 µg/l, do osiągnięcia najpóźniej do 12 stycznia 2036 r.,
– ołów – 5 µg/l, do osiągnięcia najpóźniej do 12 stycznia 2036 r.,
– selen – 20 µg/l.

Państwowa Inspekcja Sanitarna ma prowadzić badania w szerszym zakresie, ale dostosowanym do konkretnej strefy zaopatrzenia. To oznacza, że zakres kontroli będzie zależał od technologii uzdatniania, rodzaju źródła i warunków lokalnych, a nie od jednego schematu stosowanego wszędzie tak samo. Taki układ ma jeden jasny cel: wyłapać pogorszenie jakości wody zanim stanie się ono problemem zdrowotnym.

Nowe rozporządzenie ma wejść w życie 24 czerwca 2026 r. Dla mieszkańców Olsztyna i całego regionu to przede wszystkim sygnał, że bezpieczeństwo wody będzie sprawdzane szerzej, dokładniej i z większą uwagą na to, co dzieje się nie tylko w stacji uzdatniania, ale też w samych budynkach.

na podstawie: Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna Olsztyn.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna Olsztyn). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.