Lisowska znów na szczycie. Olsztyńska biegaczka zdobyła tytuł po siedmiu latach

Lisowska znów na szczycie. Olsztyńska biegaczka zdobyła tytuł po siedmiu latach

FOT. Urząd Miasta Olsztyna

Na finiszu w Gdyni Aleksandra Lisowska nie zostawiła rywalkom złudzeń. Zawodniczka AZS UWM Olsztyn sięgnęła po mistrzostwo Polski w półmaratonie, a jej przewaga rosła wraz z każdym kolejnym kilometrem. Tego dnia na trasie liczyły się spokój, wytrzymałość i mocny finisz. Właśnie te cechy wróciły do niej w najważniejszym momencie.

  • Od wspólnego biegu do samotnej pogoni za metą
  • Gdynia przyciągnęła tłum i dała biegaczom wielką scenę
  • Po mecie zostały emocje i jedno zdanie, które mówi najwięcej

Od wspólnego biegu do samotnej pogoni za metą

Przez pierwszą część dystansu wszystko wyglądało jak klasyczny bieg na wysokim poziomie. Lisowska trzymała się razem z czołówką, w której były także Izabela Paszkiewicz, Beata Niemyjska i Sabina Jarząbek. Dopiero w drugiej części półmaratonu olsztyńska zawodniczka przyspieszyła i zaczęła odrywać się od reszty stawki.

Na mecie miała czas 1:13:17. Za jej plecami finiszowała Paszkiewicz, a różnica wyniosła 28 sekund. Trzecie miejsce zajęła Niemyjska, tracąc do zwyciężczyni już ponad dwie minuty. To był bieg, który rozstrzygnął się nie efektownym ruchem na początku, lecz cierpliwym budowaniem przewagi, krok po kroku.

Szczególnie mocno wybrzmiewa też fakt, że Lisowska wróciła na krajowy szczyt po siedmiu latach przerwy. W sporcie taka przerwa potrafi ciążyć jak dodatkowy kilometr. Tym razem jednak wszystko zagrało w odpowiednim momencie.

Gdynia przyciągnęła tłum i dała biegaczom wielką scenę

Tegoroczne mistrzostwa Polski odbyły się w Gdyni , która w tym roku świętuje 100-lecie nadania praw miejskich. Na starcie stanęło ponad 10 tysięcy biegaczy, więc trasa od początku miała puls dużego sportowego wydarzenia, a nie tylko krajowego czempionatu.

W rywalizacji kobiet zabrakło obrończyni tytułu, Aleksandry Brzezińskiej. To otworzyło układ sił, ale nie odebrało biegowi ciężaru. W takim polu startowym każdy błąd kosztuje więcej, a każdy kryzys widać natychmiast. Lisowska poradziła sobie z tym najlepiej, zachowując równe tempo i cierpliwie czekając na moment, w którym rywalki nie odpowiedzą już na jej ruch.

W rywalizacji mężczyzn najlepszy był Adam Nowicki, który uzyskał 1:03:35. Srebro wywalczył Patryk Kozłowski, a brąz przypadł Oliwierowi Mutwilowi. To tylko potwierdziło, że gdyńska trasa była wymagająca dla wszystkich, ale premiowała zawodników umiejących utrzymać rytm do samego końca.

Po mecie zostały emocje i jedno zdanie, które mówi najwięcej

Lisowska nie ukrywała, że ten start miał dla niej szczególny ciężar emocjonalny. Po biegu mówiła o dniu, który długo zostaje w pamięci, o walce i radości na mecie. Podkreślała też, że trudno jej było w to uwierzyć, bo za takim sukcesem stoi cała droga treningów, wzlotów i trudniejszych chwil.

„Nadal ciężko mi w to uwierzyć… ale takie momenty pokazują, że warto było przejść całą tę drogę ze wszystkimi wzlotami i trudniejszymi chwilami”.

Zawodniczka AZS UWM Olsztyn dodała również, że dziękuje wszystkim, którzy byli obok niej w dobrych i gorszych momentach. W jej słowach najmocniej wybrzmiało jedno zdanie: „To zwycięstwo nie jest tylko moje”. I właśnie w tym tkwi sedno tego sukcesu – to nie był tylko szybki bieg, ale finał długiej, wymagającej pracy, która wreszcie znalazła swój nagradzający moment.

na podstawie: Urząd Miasta Olsztyna.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Urząd Miasta Olsztyna). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.